"Mrs. Robinson " In my wonderful seaside world of Greystones in the most beautiful County of Wicklow I have always dreamed of opening a glorious den of atmosphere where all of my friends and their friends could sit, chat and enjoy a drink or two. I hope you will find yourself at home surrounded by some of my favourite nostalgia and bric-a-brac i’ve collected over the years. I’ve tried to make my bar the best little bar in my world!" Pani Robinson to bardzo stylowe, czarujace I relaxsujace miejsce.Co dla niektórych zbyt relaksujace włącznie ze mną poczulismy sie tam jak w domu?...... Trudno byłoby sie nie poczuć w takiej atmosferze i przy takiej gamie różnorodnych,przepastnych coctajli!Musze dodać, iż To było pierwsze wyjście Madzi po 9 miesiącach zdrowej ciąży i 4 miesiącach życia jej córeczki Eliszki (słodkie imię nieprawdaz?swoja geneze zawdzięcza pochodzeniu Pani Mamy.Madziunia jest w połowie Czeszka-szanowany Tatuś Madzi pochodzi z Czeskiej Republiki (otrzymał przydomek Jozin z Bazin kojarzymy?przeboj YouTube z przed kilku lat.), a w połowie Polka.Maminka jest 100% Polka i to po niej w szczególności Madzia odziedziczyła urodę i spryt lisiczki. To nasze wspólne wyjście było zaplanowane od......ho, ho miało byc ukoronowaniem naszych zdanych egzaminow z uwaga przed roku.Dokładnie z zeszłego maja ,gdyz Madziulka zaciążyła bez porozumienia ze mną! Ukonczylysmy nasz college z wysokimi notami!Mialo byc celebracja naszych wspólnych urodzin czyli Madzi,Damiana(boyfriend Madzi i wspanialy tatus slodkiej Eliszki) i przy okzaji moich?Dlaczego nie? Tak sie składa ,iż obchodzimy urodziny w podobnym czasie.Mialo byc,miało byc...no i było! Egzaminy ,urodziny cokolwiek jeszcze można sobie wymyślec zostały wycelebrowane ,aż do ogromnego "bólu głowy"jakby to nazwali tutaj po imieniu "hangover do kwadratu! Były tańce ,hulanki i swawole!Najpechowiej skończyło sie to dla mnie ,gdyz na drugi dzien miałam dzien pracujący na kawałek szczęścia dla mnie od 15 a na nieszczęście do 23 i przypadło to niefortunnie na sam St.Patrick's Day!Dla Irlandczyków jest ,to ogromne święto narodowe i religijne. Święto patrona Irlandii św.Patryka.Dzień Świętego Patryka jest dniem wolnym od pracy w Irlandii .Najważniejszą tradycją obchodów dnia św. Patryka jest noszenie ubrań w kolorze zielonym. Ja niestety nie znalazlam nic zielonego w swojeje przepastnej szafie to dorwalam sie do pokaznego kuferka z bizuteria i....znalazlam kolczyki zielone. Dwie wersje duza i mala zdecydowalam sie na duza. Zieleń to narodowy kolor Irlandii, nawiązujący do trawiastego krajobrazu wyspy i symbolizujący koniczynę przypisywaną tradycyjnie świętemu Patrykowi. Irlandczycy w wielu miastach organizują festyny i uliczne pochody, w których dominuje właśnie zieleń. Głównym symbolem święta jest shamrock, która jest także jednym z symboli związanych tradycyjnie z Irlandią. Według legendy o św. Patryku, wykorzystał on tę roślinę aby wyjaśniać pierwszym irlandzkim chrześcijanom dogmat o Trójcy Świętej. Nie mogli oni zrozumieć, jak to jest możliwe, że są Trzy Osoby Boskie, a jednocześnie są one jednym Bogiem. Jeszcze inną tradycją związaną z obchodami Dnia św. Patryka jest tradycja picia whiskey.Otóż jedna z opowieści o świętym podaje, że Patryk nastraszył szynkarkę, która nie dolewała pełnej miarki trunku, iż pojawią się w jej karczmie potwory. Karczmarka wystraszona, od tego czasu solidnie napełniała szklanice. Od tej chwili 17 marca pije się przynajmniej jedną szklankę whiskey zwaną "dzbanem Patryka".Celebranci sa w każdym wieku od noworodka po starca wszyscy dumnie ubrani w kolor zielony krocza całymi rodzinami na coroczna paradę ,a po rozplywaja sie po barach i lokalach.Jako ,ze pracuje w jednym z pożądanych departamentów tegoż dnia mianowicie hotelu rodzinnym,to mogłam sobie jedynie powiedzieć "so sorry Beato".Jak nieomylnie przewidzialam "zieloni"dopisali i przybyli na celebracje.Ja bidulka z lekka słaba mimo wszystko stanelam na wysokości zadania i lalam te przysłowiowe "dzbany patrykowe" i to z pełna uczciwoscia,co do kropelki nie jak szynkarka ,która św.patryk musiał postraszyc ,aby należycie wykonywała swój zawód.Nie ma lipy pełne profesjonalizm nawet w tak ciężkim dla mnie dniu jaki nastąpił po wizycie u "pani robinson".do moich "odwiedzin Pani Robinson"(przyznalam sie kilku przyjaznym twarzom ,ktore odwiedzaly moj hotelowy bar z czestotliwoscia gotowania jajka na miekko ,gdzie i jak spedzilam poprzedni wieczor)zostały ciepło przyjęte przez uczestników,bo to oznaczało,iż szanuje ich kraj ,tradycje , a co za tym idzie ich samych.
"W innych krajach święto to związane jest przede wszystkim z serwowaniem "zielonego" piwa oraz pokazami irlandzkich tańców i muzyki. Warto jednak pamiętać, że sam zwyczaj podawania tego dnia "zielonego" piwa, nie jest tradycją rodem z Irlandii. Zwyczaj ten wprowadzili potomkowie Irlandczyków, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych w XIX i XX wieku. W samej Irlandii zwyczaj ten pojawił się niedawno, raczej ze względu na turystów, którzy spodziewają się kufla zielonego piwa, niż ze względu na samych Irlandczyków[7].(źródło Wikipedia ).to taka mała ciekawostka.
CDN
Oto kilka migawek z tegoz zdarzenia.....

Niezly klimacik , wrecz moj uwielbiam wszystko co stare ( no moze z wyjatkami mniejszymi i wiekszymi).
Stare meble maja dusze nowe nie maja tego" czegos".W swoim domu mieszam nowe i stare z dusza i bez.
Stare meble posiadaja wlasna historie, pamietaja inne czasy i to jest ciekawe.Moja przygoda ze "staroscia" zaczela sie kiedy jeszcze zamieszkiwalismy Polske dokladnie Dolny Slask.Rodzinne mieszkanie mojego meza bylo bogate w takie pokoleniowe zniszczone rubinki i ja sie kilkoma zajelam. Tam w tej cudnej 100 metrowej przedwojennej kamienicy narodzila sie moja "milosc" do starosci.To temat na kolejny post...
Ta focia nie jest najpiekniejsza ,ale oddaje wesoly
klimat tego wieczoru
Coctajle , coctajliki, coctajleczki....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz