Wiosna,wiosna,wiosna ,ach to Ty!
"Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dniZdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało, wiosna, ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty"
/Marek Grechuta/
Tak śpiewał Marus o wiosnie.
Dzisiaj rano moze mniej niespodzianie ,(gdyz mieliśmy juz w naszym zakątku kilka ciepłych dni ) zapukala wiosna do naszych drzwi także!Obudzilam sie i leżąc koło mojej ukochanej połówki orzeszka ,tak orzeszka właśnie( potocznie nazywamy te druga połowke "pomarańcza" ja zwe jak chce , a chce orzeszek) patrzyłam na przebijajace sie przez nasze lniane rzymskie rolety promyki słońca . Nie były one juz takie niesmiale jak bywają prawdziwym rankiem,gdyz jakby nie patrząc i na który z zegarków by nie zerknac (sa trzy w naszej sypialni:elektroniczny zakupiony przez Marchella ku mojemu niezadowoleniu i sprzeciwom nie wysluchanym jak widać , czerwony niemiecki budzik nakręcony prawdziwa machineria cenna pamiątka po mojej mamie i zielone małe zjawisko na baterie zakupione przeze mnie dla moich dzieciaczkow ,kiedy jeszcze byli dzieciaczkami)wskazywały ten sam czas mianowicie godzinę ....10 minut 20!Wow pomyślałam sobie dzisiaj nie będę pierwsza osoba w tym domu ,która zerwie sie na nogi ,gdyz mam wolny dzien i jestem nadal najnormalniej w świecie zmęczona !Domyslam sie ,iż było to wynikiem mojej wycieczki do Tk maxu poprzedniego popoludnia. Po skonczonej pracy o godzinie 15 przemierzajac hotelowy parking na baardzo juz zmeczonych nogach udalam sie do naszego "volsa", gdzie usadawiajac sie wygodnie zapuscilam CD z polska muza (niespodzianka od mojej Sis Ewy) i poprulam w strone przystani kierunek - DOM. W drodze spiewal dla mnie Pan Robert G.Muza bajeczna slychac armie instrumentow kojaca nerwy, ale jak sie wsluchalam w slowa to juz brzmialo troche gorzej ,a nawet dziwnie i masochistycznie dla goscia o ktorym byla mowa ,a raczej cala ta piesn.Mysle sobie pies go drapal ,muzyka cudowna i tego sie Beato trzymaj, a tekst ? mozna sobie darowac i tak enjojujac sie sama muzyka wciskajac z uporem maniaka utwor 14 na owej plycie dotarlam do domku.Tam czekal na mnie moj orzeszek Marchello(czytaj Marczello hihi).
Ubrany w moj kuchenny kwiecisty fartuszek (podarunek od szwagierki Reni z Londyna) rewolucjonizowal w naszej malej kuchni.Zapytalam co Pan Marus serwuje (to prawdziwe imie orzeszka i jeszcze dodam ,ze wszystkie Marki to...tak ,tak ,to fajne chlopaki i kazda kobieta powinna chociaz jednego Marka w swoim zyciu posiadac .Jesli nie meza, to syna, albo chociaz sasiada. Jesli nie trafil wam sie ani maz,ani syn , ni nawet sasiad ,gdyz macie meza Karola coreczke Julie ,a sasiada Adama, to czas pomyslec o kochanku Marku. To byl oczywiscie zart.Marus odpowiedzial z duma ,iz nasza rodzina bedzie spozywac dzis: lososia opruszonego morska sola i swiezo mielonym czarnym pieprzem upieczonego w piekarniku z ziemniaczkami z wody i warzywami na parze.Powiedzialam ,ze brzmi smacznie i oblizujac usta zaczelam przemierzac schody w gore tym samym udajac sie pod prysznic,aby splukac pot i ciezar minionego dnia roboczego. Po celebracji wody wrocilam na dol, gdzie Marchello spoczywal na kanapie zywiac sie "wiadomosciami z konca swiata"cos na wzor faktow, co oznacza pare wlepionych oczu w czarny ekran pana LG ,ale jednoczesnie majac kuchnie pod scisla kontrola.Na moj widok oczeta te, usmiechnely sie (to mile zwazywszy ,iz juz tyle lat razem na dobre i na zle, a reakcje na siebie wciaz mamy pozytywne,wciaz za soba tesknimy i kochamy sie) i Marrrr oswiadczyl ,ze podaje do stolu za 15 minut.Podziekowalam swojemu wybawcy. Stal sie nim w momencie gdy dokonal wyboru pt:" ugotuje dzisiaj obiad" ,a tym samym uwolnil mnie od gotowania dzisiejszego obiadu. Odcisnelam swoje waskie usta (nie mysle ,zebym byla kompletna zolza,te waskouste prawdopodobnie takie sa,ale nie ja! ok?)na jego wysokim niekoniecznie zawsze rozsadnie myslacym czole.
Poleglam obok niego na kanapie, czujac caly uklad kostny i miesniowy swojego zmeczonego ciala.Czekalismy na chlopcow Macka i Mikolaja kiedy wroca ,ze swoich szkol i bedziemy mogli wspolnie zasiasc do obiadu.Dotarli oboje na czas ku naszej uciesze. Nie znosze kiedy musimy jesc osobno. czas wspolnego posilku jest jednym z niewielu momentow w ciagu dnia ,kiedy mozemy byc razem . wymienic sie informacjami,przezyciami ,problemami zanim kazdy przejdzie do tkzw. "swoich zajec"Obiadek byl bajeczny.Moze wiesz ,moze nie jesli nie , to lepiej dla ciebie jak smakuje obiad kiedy zaliczasz fizyczny zgon po 8 godzinach pracy z taca w reku i na nogach ,a szczegolnie ,ze te nogi nie maja juz 20 lat tylko sa znacznie w rozsadniejszym wieku. Zrobil mi sie lekki mix tutaj, tzn. z calego serca zycze tobie takiego obiadku przygotowanego i podanego przez te twoja polowke cytryny ,pomaranczy czy tez jablka ,ale nie zycze tobie takiej 8 godzinnej zaprawy przed. Ok dosc bidolenia. Staram sie walczyc z narzekaniem z roznym skutkiem. Gdy cala ja nieco sie odprezylam wpadlam na genialny pomysl ,iz nalezy wymienic patelnie ,gdyz obecna juz wysluzona i nie nadaje sie do uzytku ,a co za tym idzie? Jasna sprawa ,ze tk max ma najlepsze i to wlasnie patelnie. Marrr przygladal mi sie badawczo czujac ,iz cos tu nie jest takie jasne. Dlaczego ,az tam przeciez mamy wiele innych sklepow w poblizu ,a my koniecznie musimy tam?Jasne ,ze tak i tylko tam ,to byl moj chytry plan na pobuszowanie miedzy wieszakami i wynalezienie jakiegos unikatowego fanta w postaci hmmm ...moze niech pomysle...lista nie byla sprecyzowana.roilo sie juz w mojej glowie sto pomyslow: patelnia moze cos dla mojej biduli Sis ,ktora trafila do sanatorium na 3 tygodnie na leczenie itd.
Marrr ulegl, odpalilismy Volsa i w strone dobrze nam znana.Mowilam ,ze Marki to fajne chlopaki?
Jak juz stanelam na tk maxsowym floorze ,to zapomnialam po co przybylam i niestety ,ale patelnia byl zainteresowany tylko i wylacznie moj Orzeszek -Marus.Ja tempem strusia pedziwiatra poprulam miedzy regaly ,wieszaki i tyle mnie widzieli. Marus laczyl sie ze mna poprzez telefon i nakryl mnie w przymierzalni ,gdzie oddawalam sie bardzo istotnej sprawie jaka jest miara niezbednej garderoby.Poszukiwania trwaly i trwaly....i trwaly. Marus poddal sie z patelnia twierdzac ,iz nie ma tutaj takowej, czyli spelniajacej nasze oczekiwania. No jasne nam ,to ciezko dogodzic . Jak cos kupujemy ,to z wyzszej polki nie dlatego ,ze snobizm przemawia ,ale dlatego ,iz nie stac nas na kupowanie tanich tandet ,ktore trzeba wymieniac z predkoscia kartek kalendarza.Przy zakupie kierujemy sie marka,jakoscia,opinia i dotyczy to zarowno mebli ,sprzetu typu tv,pralka,zmywarka jak i ciuchow. W naszym wieku posiadamy juz pewna wiedze o produktach z racji doswiadczenia w uzytkowaniu.Mamy juz swoje ulubione sprawdzone brands i tym sie kierujemy .Tak kierujac sie tymi kryteriami zostalam posiadaczka super sukienki firmy Sisley(kolejna czarna, ktora nie pytaj) i torebulki zupelnie nie w moim stylu ,ale z wiekiem wszystko sie zmienia i style tez (ktora? nie pytamy ,to nie musze wspominac).Mydelko dla Sis prawdziwe szkockie -wielka pachnaca kostka (jestem od nich uzalezniona). Po tym jak mi Sis podala ostatnio swoje wymiary ,to ciezko zgadnac jaki ma rozmiar wiec mydelko wydalo mi sie najwlasciwsze w tym momencie, chociaz mialam nieudane proby koszul nocnych i pizam (ten sklep jest the best jesli chodzi o bielizne rowniez).Tylko powstrzymal mnie fakt ,iz moja Sis jest fanka nocnych ubran i jak ja znam ,to ma pokazna kolekcje.Nie wiem napewno i nie mam jak to sprawdzic fizycznie ,gdyz mieszkamy od siebie baaardzo daleko.Dziela nas morza,pola,laki i lasy,gory i doliny niestety.
a oto moje przedurodzinowe prezenta...... niech zyje Tk maxx!!!!
Co do patelni to kupilismy ja w sklepie "za rogiem" dzisiaj robiac spozywcze zakupy .Jest jakas ze specjalna pokrywa ceramiczna ,sorry raczej powloka pokrywe zachowalismy od poprzednicy.Zaplata za takowy dodatkowy gadzet tez byla w cenie. Przy okazji znalazlam zolta farbe, taki kolor o ktorym marzylam. Posluzy mi do pomalowania fotelowych nog i stolika przylozkowego. Gleboki Zolty, Cieply,Wsciekly z lekka.Zabiore sie za to jak juz tak dokladnie poczuje wiosne w powietrzu i na swojej skorze, a moze nawet lato.....?Ide spac jutro wielki dzien nasi przyjaciele Madzia i Damian (sa para i maja cudownego dzidziusia 4 miesieczna coreczke) beda swiatowac urodziny i my z tej okazji ich nawiedzimy.
Moze nawet bede na tyle odwazna,zeby wyjawic swoja date urodzin i podpiac sie pod....? 43! haa zartuje ja nie mam z tym problemu. Problem w tym ,ze to ten czas i zycie tak szybko mija. 18 marca tuz, tuz...
Oto prezent dla obojga, niech sie dzieci rozpieszczaja i serwuja sobie sniadanka do lozka,, sa i najprawdziwsze cutrynki do drinkow!
Ubrany w moj kuchenny kwiecisty fartuszek (podarunek od szwagierki Reni z Londyna) rewolucjonizowal w naszej malej kuchni.Zapytalam co Pan Marus serwuje (to prawdziwe imie orzeszka i jeszcze dodam ,ze wszystkie Marki to...tak ,tak ,to fajne chlopaki i kazda kobieta powinna chociaz jednego Marka w swoim zyciu posiadac .Jesli nie meza, to syna, albo chociaz sasiada. Jesli nie trafil wam sie ani maz,ani syn , ni nawet sasiad ,gdyz macie meza Karola coreczke Julie ,a sasiada Adama, to czas pomyslec o kochanku Marku. To byl oczywiscie zart.Marus odpowiedzial z duma ,iz nasza rodzina bedzie spozywac dzis: lososia opruszonego morska sola i swiezo mielonym czarnym pieprzem upieczonego w piekarniku z ziemniaczkami z wody i warzywami na parze.Powiedzialam ,ze brzmi smacznie i oblizujac usta zaczelam przemierzac schody w gore tym samym udajac sie pod prysznic,aby splukac pot i ciezar minionego dnia roboczego. Po celebracji wody wrocilam na dol, gdzie Marchello spoczywal na kanapie zywiac sie "wiadomosciami z konca swiata"cos na wzor faktow, co oznacza pare wlepionych oczu w czarny ekran pana LG ,ale jednoczesnie majac kuchnie pod scisla kontrola.Na moj widok oczeta te, usmiechnely sie (to mile zwazywszy ,iz juz tyle lat razem na dobre i na zle, a reakcje na siebie wciaz mamy pozytywne,wciaz za soba tesknimy i kochamy sie) i Marrrr oswiadczyl ,ze podaje do stolu za 15 minut.Podziekowalam swojemu wybawcy. Stal sie nim w momencie gdy dokonal wyboru pt:" ugotuje dzisiaj obiad" ,a tym samym uwolnil mnie od gotowania dzisiejszego obiadu. Odcisnelam swoje waskie usta (nie mysle ,zebym byla kompletna zolza,te waskouste prawdopodobnie takie sa,ale nie ja! ok?)na jego wysokim niekoniecznie zawsze rozsadnie myslacym czole.
Poleglam obok niego na kanapie, czujac caly uklad kostny i miesniowy swojego zmeczonego ciala.Czekalismy na chlopcow Macka i Mikolaja kiedy wroca ,ze swoich szkol i bedziemy mogli wspolnie zasiasc do obiadu.Dotarli oboje na czas ku naszej uciesze. Nie znosze kiedy musimy jesc osobno. czas wspolnego posilku jest jednym z niewielu momentow w ciagu dnia ,kiedy mozemy byc razem . wymienic sie informacjami,przezyciami ,problemami zanim kazdy przejdzie do tkzw. "swoich zajec"Obiadek byl bajeczny.Moze wiesz ,moze nie jesli nie , to lepiej dla ciebie jak smakuje obiad kiedy zaliczasz fizyczny zgon po 8 godzinach pracy z taca w reku i na nogach ,a szczegolnie ,ze te nogi nie maja juz 20 lat tylko sa znacznie w rozsadniejszym wieku. Zrobil mi sie lekki mix tutaj, tzn. z calego serca zycze tobie takiego obiadku przygotowanego i podanego przez te twoja polowke cytryny ,pomaranczy czy tez jablka ,ale nie zycze tobie takiej 8 godzinnej zaprawy przed. Ok dosc bidolenia. Staram sie walczyc z narzekaniem z roznym skutkiem. Gdy cala ja nieco sie odprezylam wpadlam na genialny pomysl ,iz nalezy wymienic patelnie ,gdyz obecna juz wysluzona i nie nadaje sie do uzytku ,a co za tym idzie? Jasna sprawa ,ze tk max ma najlepsze i to wlasnie patelnie. Marrr przygladal mi sie badawczo czujac ,iz cos tu nie jest takie jasne. Dlaczego ,az tam przeciez mamy wiele innych sklepow w poblizu ,a my koniecznie musimy tam?Jasne ,ze tak i tylko tam ,to byl moj chytry plan na pobuszowanie miedzy wieszakami i wynalezienie jakiegos unikatowego fanta w postaci hmmm ...moze niech pomysle...lista nie byla sprecyzowana.roilo sie juz w mojej glowie sto pomyslow: patelnia moze cos dla mojej biduli Sis ,ktora trafila do sanatorium na 3 tygodnie na leczenie itd.
Marrr ulegl, odpalilismy Volsa i w strone dobrze nam znana.Mowilam ,ze Marki to fajne chlopaki?
Jak juz stanelam na tk maxsowym floorze ,to zapomnialam po co przybylam i niestety ,ale patelnia byl zainteresowany tylko i wylacznie moj Orzeszek -Marus.Ja tempem strusia pedziwiatra poprulam miedzy regaly ,wieszaki i tyle mnie widzieli. Marus laczyl sie ze mna poprzez telefon i nakryl mnie w przymierzalni ,gdzie oddawalam sie bardzo istotnej sprawie jaka jest miara niezbednej garderoby.Poszukiwania trwaly i trwaly....i trwaly. Marus poddal sie z patelnia twierdzac ,iz nie ma tutaj takowej, czyli spelniajacej nasze oczekiwania. No jasne nam ,to ciezko dogodzic . Jak cos kupujemy ,to z wyzszej polki nie dlatego ,ze snobizm przemawia ,ale dlatego ,iz nie stac nas na kupowanie tanich tandet ,ktore trzeba wymieniac z predkoscia kartek kalendarza.Przy zakupie kierujemy sie marka,jakoscia,opinia i dotyczy to zarowno mebli ,sprzetu typu tv,pralka,zmywarka jak i ciuchow. W naszym wieku posiadamy juz pewna wiedze o produktach z racji doswiadczenia w uzytkowaniu.Mamy juz swoje ulubione sprawdzone brands i tym sie kierujemy .Tak kierujac sie tymi kryteriami zostalam posiadaczka super sukienki firmy Sisley(kolejna czarna, ktora nie pytaj) i torebulki zupelnie nie w moim stylu ,ale z wiekiem wszystko sie zmienia i style tez (ktora? nie pytamy ,to nie musze wspominac).Mydelko dla Sis prawdziwe szkockie -wielka pachnaca kostka (jestem od nich uzalezniona). Po tym jak mi Sis podala ostatnio swoje wymiary ,to ciezko zgadnac jaki ma rozmiar wiec mydelko wydalo mi sie najwlasciwsze w tym momencie, chociaz mialam nieudane proby koszul nocnych i pizam (ten sklep jest the best jesli chodzi o bielizne rowniez).Tylko powstrzymal mnie fakt ,iz moja Sis jest fanka nocnych ubran i jak ja znam ,to ma pokazna kolekcje.Nie wiem napewno i nie mam jak to sprawdzic fizycznie ,gdyz mieszkamy od siebie baaardzo daleko.Dziela nas morza,pola,laki i lasy,gory i doliny niestety.
a oto moje przedurodzinowe prezenta...... niech zyje Tk maxx!!!!
Moze nawet bede na tyle odwazna,zeby wyjawic swoja date urodzin i podpiac sie pod....? 43! haa zartuje ja nie mam z tym problemu. Problem w tym ,ze to ten czas i zycie tak szybko mija. 18 marca tuz, tuz...
Oto prezent dla obojga, niech sie dzieci rozpieszczaja i serwuja sobie sniadanka do lozka,, sa i najprawdziwsze cutrynki do drinkow!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz