Podreptalismy wiec spacerowym tempem nad morze ,bo gdzie znajdziemy odpowiedzniejsze powietrze i warunki spacerowe dla takiego szkrabka jak nie tam? Musze dodac ,iz goscimy w naszym miasteczku "wesole miasteczko",ktore wlasnie jest usytuowane nad morzem.
Madzia powedrowala zalatwiac swoje sprawunki ,a my.... poprulismy na kawke do ulubionej caffeterenki . Tam ujawila sie naszym oczom cudowna dziewczyna i okazalo sie ,ze nie dosc ,ze pikna ,to jeszcze bardzo pomocna i......Polka!W wieku naszej starszej latorosli. Oje,j juz ja widzielismy spacerujaca w towarzystwie naszego Macieja. Jestesmy zalosni, wiem.
Maciej nie narzeka na brak plci pieknej u boku nawet ma problem z tym jak sie od tegoz przybutku uwolnic ,ale niestety to nie sa nasze wybory. Maciej jednak zostal poinformowany ,ze "tam" znajduje sie pewna cudowna (bynajmniej na pierwszy rzut oka i slowa)
kobitka ,ktora nas oczarowala. Maciej skwitowal ,iz jestesmy "chorzy i zalosni".
Dziewcze pomoglo nam w przygotowaniu mieszanki mlecznej dla Eliszki i chetnie wykreowalo dla mnie panini bez mieska ,a nawet przynioslo zawartosc tacy do stolika ,chociaz nie jest to rodzaj caffeterii ,gdzie serwuja do stolika.
Proby uchwycenia "obiektu" czyli czarujacej potencjalnej "synowej" haaa
Bez sukcesu!
Elisia!
My -odwazne zdjecie przed.......
Po tej przejazdzece szukalysmy dobre 3 minuty swoich oczu w oczodolach haaaa
Nalesnikowo - winowe popoludnie
Wizyta w Martello (likalizacja morze) ,gdzie serwuja przepyszne salatki i.....kolejna butelka zimnego "pinot grigio"
Starosc ,starosc ,starosc mnie dopadla dwa dni kaca ? Bylo warto !








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz