Dzien Narcyza
Dzien Walki z Rakiem
Byl to zolty i szczegolnie bliski dzien dla mnie. Kilka lat temu w wyniku choroby nowotworowej stracilam bardzo bliska memu sercu osobe.......Mame.
To wspanialy dzien prawie w kazdej publicznej instytucji, kazdym sklepie, na ulicach, stoja wolontariusze odziani w kolor zolty i zbieraja wlasnie nasze dobrowolne datki na ten cel.Symbolem tego dnia jest kwiat - zolty narcyz.Mysle ,ze malo jest osob ,ktore przejda obojetnie obok tej akcji nie dokladajac kawalka swojego serduszka. Sadze, iz wynika to z tego ,ze niemal kazdy obywatel tej ziemi mial stycznosc z chorym na raka w najblizszym kregu.Rak rozprzestrzenia sie jak grypa lata temu.Przeraza nas paralizuje ,ale pamietajmy o tym ,iz nie jest juz wyrokiem jak lata temu.Wczesnie wykryty jest prawie zawsze wyleczlny. Wniosek jest jeden badajmy sie,badajmy, badajmy i jeszcze raz badajmy!Korzystajmy z akcji typu darmowy wymaz cytologiczny darmowa mamografia etc zanim niestety bedzie za pozno.Jezeli mamy jakies watpliwosci dotyczace wlasnego zdrowia nie miejmy oporow isc do lekarza zapytac, sprawdzic,zbadac.
W Irlandii istnieje organizacja do walki z rakiem "Irish Cancer Society".
Irish Cancer Society jest organizacją charytatywną w Republice
Irlandii poświęcona wyeliminowaniu raka.Jest to ważny problem zdrowotny . Jednym z celow tejze organizacji jest poprawa jakości życia osób żyjących z rakiem.
Towarzystwo zostało założone w 1963 roku i 95% jest finansowane z dobrowolnych składek społeczeństwa. Jest to największy dobrowolny wkład w badania raka w Irlandii. Cztery cele strategiczne bieżącym rachunku strategii Towarzystwa (2013-2017) poprawa życia osób dotkniętych rakiem, zmniejszenie ryzyka zachorowania na raka, wpływanie na politykę publiczną na temat raka i prowadzenie badan nad nim.
Największą aktywnościa pozyskiwania funduszy dla Irish Cancer Society wyroznia sie Dzień Narcyza. Jest on odpowiedzialny za 12% wszystkich dochodów!
Nie zapominajmy wiec o wsparciu na ten jakze potrzebny cel i nie myslmy ,ze nas to "zlo" nie dotyczy.To nie musi byc "dzien zoltego kwiatka",to moze byc kazdy inny dzien.
Dzis byl tez dzien odwiedzin "Mistrza nozyc" prosciej rzecz biorac czas na "piekne wlosy" i wyprawa na koncert zespolu UB 40.
To sa wlasnie te dobre strony naszej emigracji moge na wlasne slipka zobaczyc i wlasne uszka uslyszec idoli z moich mlodzienczych lat.W Polsce byloby z tym ciezko i zapewne nawet gdyby mi sie udalo isc na ten koncert ,to zapewne za sprawa pewnych wyrzeczen.Tutaj jest to prostsze pracujesz-zarabiasz-wydajesz (m.innymi na przyjemnosci) bez zbytnich wyrzutow sumienia oczywiscie pod warunkiem ,iz potrafisz zachowac umiar.Z tym czasami ciezko u mnie ,a i wyrzuty sumienia sie zdarzaja mniejsze lub wieksze zalezy od wielkosci toreb i uplynnionej ilosci zer z malzenskiego konta.
Wybralam sie do fryzjera z moim mlodszym szczesciem, ktore jak uslyszalo, gdzie zmierza jego rodzicielka natychmiast wykazalo chec towarzyszenia mojej osobie ,a co za tym idzie skrocenia wystarczajaco juz krotkich wlosow na jeszcze krotsze (ostanio miewa obsesje skracania wlosow).W salonie bylismy na czas. My tak, ale Jack nie.Spoznil sie chlopaczyna uwaga..30 min!Magia magicznego studia prysla jak banka mydlana.Zmarzlam okrutnie !(salon nie ma ogrzewania,docelowo jedno sloneczko zamocowane na scianie.troche malo jak na dwa dosc duze pomieszczenia).Zaryzykuje stwierdzeniem ,ze malo nie wpadlam w stan zwany hipotermia.Jeszcze dodatkowa chwila w tej temperaturze ,a ustaly by wszystkie moje czynnosci zyciowe!Spedzilam tam 3 i pol godziny!!!Spoznienie 40 min + okazalo sie ,iz nie jestem jedyna Jackowa klientka mimo ,ze bookowalam swoja wizyte z tygodniowym wyprzedzeniem!W zimnym salonie pozostawiona na "chwile"z ociekajacymi wlosami ,bo trzeba bylo kolejnej kobicie wlosy ulozyc ,to srednia przyjemnosc.
Jedno dobre z tej wizyty to to, iz przeczytalam polowe ksiazki na ,ktora zbieralam sie od jakiegos czasu ,a z braku wlasnie tego czasu byla przekladana z dnia na dzien. Suma= za dlugo i za zimno! Napewno niepredko tam wroce o ile w ogole wroce?
Koncert UB 40
UB40 - brytyjski zespół muzyczny grający muzykę reggae.Zespol UB40 powstal w 1978 roku w Birmingham a jego
czlonkowie wywodza sie ze sredniej klasy robotniczej.Dzieki temu teksty ub40 byly wiarygodne i zarazem prawdziwe pomoglo to trafic do wielu odbiorcow.co ciekawe nazwa grupy zostala zaczerpnieta z angielskiego formularza zasilku dla bezrobotnych- Unemployment Benefit Form 40.
Wedlug mnie to bardzo dobra formacja reggae.Milo sie slucha ich muzyki.
Przybylismy do Dublina naszym volswagenosem i to byl blad,gdyz dlugo kluczylismy po ulicach za wolnym kwadratem.Po wielu okrazeniach zdecydowalismy ,iz odjedziemy nieco dalej od miejsca zdarzenia i pewnikiem tam jakis kwadracik sie trafi. Trafil sie ,a jakze "troche" dalej.Musialam dreptac w moich skorzanych obcaskach (kto to wybiera sie na koncert na obcasach?!Beata ,ktora prawie nigdy nie nosi obcasow!)co mi nieco zmeczylo stopki ,ale to nie byl koniec ,bo trzeba bylo jeszcze wrocic do miejsca odstawienia volswaga.Dotarlismy na czas ,a nawet przed czasem...Marus sie zakrecil i kiedy sie zorientowalam Pan Ochroniarz bil mi pieczone na dlon ,ktora upowaznila nas do wejscia na pieterko.Na pietrku miescil sie maly barek ,gdzie mozna bylo nabyc napje chlodzace i wyskokowe rowniez.Zapytalam Marula o co chodzi ,my miejsca mamy na dole czyz nie?Jak ,gdzie ,kiedy?Marul w odpowiedzi sie usmiechnal i mowi ,iz zagadal z Panem czy ?....Pan zapytal z kim jest, Marul ,ze z zona i Pan na to wyciagnal w nasza strone te tajemnicza pieczone.Ja bylam zajeta ogarnianiem otoczenia w jakim przyszlo nam bytowac jakis krotki czas dlatego nie zauwazylam jak Marul konwersowal z Panem Pieczatka.Ok zadowoleni przemierzalismy schody prawie w podskokach i odnalzezlismy super miejsce.Po srodku tuz za konsoleta Pana od swiatel i dzwiekow chyba?Tak przypuszczam no napewno od swiatel.Marul oddalil sie do baru i powrocil z dwoma kufelkami brazowego napoju niestety nie byl to Guinness ku mojemu rozczarowaniu. Nie pijamy tego trunku w jakis znaczacych i niepokojacych ilosciach (mam na uwadze Guinnessa),ale jak idziemy na koncert ,to juz jest nasza tradycja.No nie bylo i juz musialam sie zadowolic Smithwicksem tez ciemny ,ale inny smak no i jeszcze pity z plastiku -srednia przyjemnosc.
Marus jaka aureolka nad glowa haaa
My w swietle reflektorow hihi
Nasi Idole pojawili sie na scenie .Dla mnie to byla chwila szczescia i wspomnien.Milych wspomnien kiedy bylam nastolatka i uwielbialam taniec. Tancowalam w rytm miedzy innymi ich muzy i nigdy nie przeszlo mi przez mysl ,ze kiedys juz jako dojrzala kobita bede miala szczescie przezyc te muzyke na zywo.
Odbiegne troche od tematu ,ale nie zupelnie...W ostatnie lato mielismy w naszym miasteczku festiwal muzyczny- Grovve Festival .Bylo kilka slaw i m.in byl band UB40.Co lepsze stacjonowali w hotelu ktorym pracuje.UB40 mial wynajete sale konferencyjne ,gdzie przygotowywali sie do koncertu. Festiwal odbywal sie po przeciwnej stronie naszego Hotelu w pieknych ogrodach Killrudery.Ja niestety nie mialam sposobnosci znalezc sie w promieniu ich bytnosci.Ja mialam tego dnia inna role mianowicie serwowalysmy lunch ,a pozniej kolacje dla Jamesa Morrisona i jego zespolu.Troche mi bylo zal ,bo chociaz James super gosc i poziom spiewu wysoki ,to UB40 blizsze memu sercu z racji ,ze to jak juz wspomnialam czas mojej utraconej roztanczonej mlodosci...Los jak widac mi sprzyja i widzial ,ze "przyszlo mi smutno"(tekst Magdalenki) to zeslal kolejna szanse na spotkanie idolow z mlodzienczych lat.James Morrison okazal sie bardzo pozytywna postacia przede wszystkim zachowywal sie zupelnie zwyczajnie-nie gwiazdorzyl.No nie zaspiewal nam co prawda w podzieke Broken Strings,ale grzecznie podziekowal za przsympatyczna obsluge.Kolejnego dnia zespol pojawil sie na sniadaniu wprowadzajac w lekkie oslupienie gosci hotelowych. Nie byli pewni ,ze to kogo widza to....James? Grupa Jamesa nie bookowala sobie specjalnego miejsca ni godziny po prostu przyszli zjedli i poszli.Zanim poszli mielismy troche smiechu mianowicie bylam na zmianie z kolezanka z Turcji nazywamy ja Miss Turcji 2011 ladna kobitka ,to zasluguje na honory haaa. James przybyl jako ostatni widocznie byl spozniony jeszcze zostal zatrzymany przez gosci hotelowych ,ktorzy koniecznie musieli miec z nim fotke , wiec nie starczylo bidakowi czasu na breakfast.Poprosil o banana Miss Turcji, na co ona jemu przyniosla .....uwaga "black bag"! (Nie zeby nie rozumiala jezyka ,bo zna bardzo dobrze).Tak, tak czarna foliowa torbe!!!!Wszyscy sie ostro usmialismy! W finale dostal te swoje banany i powiedzial ,ze nigdy nie spotkalo go cos podobnego pyta o banana ,a przynosza mu czarny worek haaa.Byc moze ta przygoda z workiem utkwi mu w pamieci i jak wspomni Irlandie ,to m .in przez wzglad na "czarny wor".
Wracam do tematu zespol UB40 wkroczyl na scene i..... zobaczylam inne twarze tzn inne niz mialam w pamieci.Nie sledzilam ich zycia i kariery objawili mi sie troche bardziej "dojrzalsi",ale jak sie rozspiewali ,to porwalo nas i naprwde sprawili ze mielismy fajny czas.Po koncercie udalismy sie w droge powrotna. Marul zapuscil ich stara plyte ,ktora posiadal w swojej niezglebionej kolekcji, a ktora przweijala sie z nami przed owym koncertem dosc intensywnie i ze spiewem na ustach wrocilismy do domku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz