Powered By Blogger

czwartek, 10 kwietnia 2014

Czas na Hrabiego Feliksa- Maine coona!- Koci Swiat.



Kazdego ranka kiedy wstaje do pracy z przyczyn ode mnie niezaleznych (splata  kredytu na dom na 30-lat podnosi mnie na rowne nogi!wlasciwie juz 26 lat  zostalo do poczucia wolnosci ,ale ulga!), widze naszego Feljego wylegujacego sie na laundry basket zaluje ,ze nie jestem kotem.
Jego zycie to istny raj na ziemi. Spi kiedy chce ile chce i oczywiscie ,gdzie chce (sorry Marus czesto to twoja polowa lozka,ale co oczy nie widza to sercu nie zal, prawda?). Jest karmiony,pielegnowany,glaskany,a jak zajdzie potrzeba to nawet kapany!Co musi robic w zamian?NIC!Po prostu  nic moze nas
kompletnie ignorowac ,a my i tak stajemy na rzesach zeby sie Feljemu przypodobac i zabiegamy o jego uczucia.Kazdy ma swoje tajemne sposoby.Obledne?Nie,zycie z Hrabia tak wyglada! 




     

 Oto ,gdzie Felixs urzeduje kiedy Marus wychodzi na nocna zmiane! haaa




















Feli jest z nami od 4 lat. Starszy z moich potomkow znalazl 
ogloszenie na wystawie sklepu zoologicznego.Bylo to tuz przed Swietami Bozego Narodzenia.Marul zadzwonil pod podany numer  pojechalismy kocie zobaczyc i ......jak kociatko zobaczylismy ,to przepadlismy skradl nasze serca.Do domku wrocilismy z Felim.

Feli przeszedl "troche" w swoim jakze krotkim kocim  zyciu.Mial kilka akcydentow w wyniku ,ktorych musial przebyc kilka operacji.Jedna z nich skonczyla sie utrata ogona.Weterynarz zapewnial nas ,iz nie powinno to miec wiekszego efektu na jego zycie,ze wiele kotow traci swoje ogony w wyniku akcydentow i calkiem dobrze funkcjonuja.Nie bylo wyjscia trzeba bylo poddac kocika tej operacji.Cale zycie wierzylam w stereotyp ,iz koty maja ogony po to aby utrzymywac balans kroczac dumnie po murkach i plotach. Zapewne wzielo mi sie to z bajki  na dobranoc ,ktora uwielbialam o leniwym Kocie Bonifacym Jednak Pan Vet wyprowadzil mnie z tego bledu.Teraz juz wiem i widze na wlasne oczy ,ze ogon nie jest az tak potrzebny naszym kocim pupilom.Niewatpliwie byl jego ogromna ozdoba ,ale Feli  radzi sobie .Prawie lata bez tego swojego smigielka przynosi trofea z polowan, ktore napawaja mnie obrzydzeniem i krzykiem na cale gardlo (panicznie boje sie myszy).To taka jego milosc do nas i za kazdym razem kiedy krzycze i gonie Feljego widze w jego  kocich oczach ogromne zdziwienie. Pewnie mysli o co tej babie chodzi? Daje jej to co najlepsze ,a ona niewdziecznica drze sie i mnie gani?! 













Feli i jego ulubiona zabawka zebra.Zebra jest w sedziwym wieku. Ma tyle samo lat co Felixs. Mikolaj ofiarowal ja Feljemu. Dodam tylko ,ze Feli byl wielkosci zebry ,kiedy trafil pod nasz dach.





Zdjęcie
Oto gdzie Feli przytula swoje futerko ,kiedy jego Pan smacznie spi!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz